Niezwykle wdzięczny materiał, w moim domowym warsztacie wyparł modelinę. Łatwo dostępny (pasek zawierający ich 120 kosztuje 4,89), uniwersalny, niedrogi. Do tego jest supermodny! Dzięki temu wybaczę mu nawet, że rani palce i niszczy paznokcie.
Panie o Panowie, oto i on:
ćwiek.
Zacznijmy od tego, jak z ćwieka zrobić kolczyki?
Wpierw drewno trzeba pomalować. A jeszcze wcześniej- to drewno skądś skombinować. Polecam 'Drewlandię', posiadają największy chyba wybór drewnianych "surówek". No dobrze, przystępujemy do malowania. Przed zabrudzeniem kładziemy kolczyki na foliowym- broń boże nie papierowym!- podłożu (papier chlapnięty farbą może się przykleić i będzie niefajnie). Przed malowaniem dobrze jest drewno polakierować, by nie chłonęło dużo farby i dało się pomalować równomiernie. Malujemy farbą akrylową, używając pędzelka ze sztucznego włosia (nie pozostawia smug). Po malowaniu znowu lakier (w moim przypadku ten sam co podkładowy: satynowo-matowy firmy Marabu), by utrwalić farbę i nadać błysku. Każdej warstwie dajemy wyschnąć, zanim odwrócimy na druga stronę- lakier potrzebuje pół godziny (choć ja czekałam godzinę zanim przystąpiłam do malowania farbą), każdej warstwie farby też dawałam co najmniej godzinkę. Widoczny na zdjęciu drucik to wkład od długopisu- pierwsze, co miałam pod ręką, a potrzebowałam właśnie czymś przytrzymać kolczyk w trakcie malowania :)
No, to ćwiekujemy- wpierw wypadałoby zaplanować, jakie ćwieki (trzy małe czy dwa małe i jeden duży?), następnie za pomocą kombinerek wyprostować wąsy i zagiąć je do środka tak, by otrzymać powierzchnię, którą da się przykleić. Kleimy- najlepiej moim niezawodnym "super glue" (w droższej wersji znanym jako "kropelka"). Wpierw próbowałam nałożyć klej na wąsy,jednak trzymało słabo. Dopiero, gdy kapnęłam klejem na sam kolczyk, przykleiło porządnie- trzeba jednak spieszyć się z umieszczeniem ćwieka, bo klej zasycha momentalnie i lubi pozostawiać plamy. Jeśli plama się zrobi, po minucie od aplikacji klej "glucieje" na tyle, że daje się zdrapać paznokciem. Ostatnie majsterkowanie to włożenie kółeczka w dziurkę i zaczepienie kolczyka na biglu, ale to chyba żadna filozofia :) Nawet, jeśli nie jest idealnie- to co z tego? Kolczyków powinnością jest dyndać tak, by nikt nie zauważył nawet, że któryś ćwiek przyklejony jest krzywo.
Mniej skomplikowane niż kolczyki, aczkolwiek wymaga więcej czasu i cierpliwości (o, otóż to!). Tak, wiem, mało oryginalne jest ćwiekowanie marynarki, ale kiedy wpadła mi w ręce ta sztuka złowiona za 5 zł- musiałam! Dla tej części naszej nacji, która jeszcze nabijania ćwieków nie próbowała: parę moich refleksji.
Do wbijania najlepiej nadają się ćwieki wyjęte z paska, ponieważ mają ostro zakończone wąsy (te kupowane na sztuki- nie zawsze). Przed wbiciem wąsy należy wyprostować, ściskając po prostu kombinerkami. Ćwieka umieszczamy na materiale, lekko wciskamy, po czym materiał odwracamy i naprężamy między palcami tak, by ćwiek ładnie "wszedł". Na koniec zaginamy wąsy, by nie wypadł- ot, cała filozofia. W ten sposób nabijane nawet po wyjęciu nie zostawiają specjalnie widocznym dziur w materiale.
Wyższą szkołę jazdy stanowi idealne zaplanowanie, gdzie i ile ich umieścić. Podobnie jak z tą torebką, zrobiłam jej zdjęcie i w programie graficznym "ponakładałam" ćwieki w różne wzory- mając przed oczami kilka wersji wybrałam najlepszą. Choć i tak trochę to potrwało, zanim udało mi się ją zrealizować według planu. Ćwieki trzeba było parokrotnie wkładać i wyjmować, a zaznaczanie linijką, gdzie ćwiek powinien się znajdować (jak robiłam na torebce) to dla mnie zbyt żmudna robota przy takiej ilości ćwieków ;)
Jeszcze jedna dobra rada: nie silić się na piękny manikiur, bo podczas roboty i tak go szlag trafi.
Ladies and gentlemen, I would like to present you the hottest star of this season: STUD. Starring in my 2 new project:
DIY Studded Earrings: I painted wooden hoops with black acrylic paint and decoupage satin-matt lacquer. It looks the best with one bigger stud in the centre and two smaller aside. I bended the ‘wires’ (or whatever you call it) inside and stuck the studs with ‘Super Glue’. Even if it isn’t perfect- don’t worry, nobody will notice any difference between earrings while wearing them.
DIY Studded jacket: I know, I know- nothing extraordinary, almost every fashionist has one. But I had to! I can give some tips for those, who haven’t try studding yet. First- the most suitable for DIY are the studs removed from a studded belt, because they usually have sharp-edged wires (you know what I mean, this “something” on the reverse of stud used to stick it, but I have no idea how to call it). You need to tighten the fabric a little, so that the stud will perfectly stick into it. Ad of course, it is perfect if you make a plan of your work- like I did it here using photoshop to decide, which way of studding is the best for this jacket.
ćwiek.
Zacznijmy od tego, jak z ćwieka zrobić kolczyki?
Wpierw drewno trzeba pomalować. A jeszcze wcześniej- to drewno skądś skombinować. Polecam 'Drewlandię', posiadają największy chyba wybór drewnianych "surówek". No dobrze, przystępujemy do malowania. Przed zabrudzeniem kładziemy kolczyki na foliowym- broń boże nie papierowym!- podłożu (papier chlapnięty farbą może się przykleić i będzie niefajnie). Przed malowaniem dobrze jest drewno polakierować, by nie chłonęło dużo farby i dało się pomalować równomiernie. Malujemy farbą akrylową, używając pędzelka ze sztucznego włosia (nie pozostawia smug). Po malowaniu znowu lakier (w moim przypadku ten sam co podkładowy: satynowo-matowy firmy Marabu), by utrwalić farbę i nadać błysku. Każdej warstwie dajemy wyschnąć, zanim odwrócimy na druga stronę- lakier potrzebuje pół godziny (choć ja czekałam godzinę zanim przystąpiłam do malowania farbą), każdej warstwie farby też dawałam co najmniej godzinkę. Widoczny na zdjęciu drucik to wkład od długopisu- pierwsze, co miałam pod ręką, a potrzebowałam właśnie czymś przytrzymać kolczyk w trakcie malowania :)
No, to ćwiekujemy- wpierw wypadałoby zaplanować, jakie ćwieki (trzy małe czy dwa małe i jeden duży?), następnie za pomocą kombinerek wyprostować wąsy i zagiąć je do środka tak, by otrzymać powierzchnię, którą da się przykleić. Kleimy- najlepiej moim niezawodnym "super glue" (w droższej wersji znanym jako "kropelka"). Wpierw próbowałam nałożyć klej na wąsy,jednak trzymało słabo. Dopiero, gdy kapnęłam klejem na sam kolczyk, przykleiło porządnie- trzeba jednak spieszyć się z umieszczeniem ćwieka, bo klej zasycha momentalnie i lubi pozostawiać plamy. Jeśli plama się zrobi, po minucie od aplikacji klej "glucieje" na tyle, że daje się zdrapać paznokciem. Ostatnie majsterkowanie to włożenie kółeczka w dziurkę i zaczepienie kolczyka na biglu, ale to chyba żadna filozofia :) Nawet, jeśli nie jest idealnie- to co z tego? Kolczyków powinnością jest dyndać tak, by nikt nie zauważył nawet, że któryś ćwiek przyklejony jest krzywo.
Mniej skomplikowane niż kolczyki, aczkolwiek wymaga więcej czasu i cierpliwości (o, otóż to!). Tak, wiem, mało oryginalne jest ćwiekowanie marynarki, ale kiedy wpadła mi w ręce ta sztuka złowiona za 5 zł- musiałam! Dla tej części naszej nacji, która jeszcze nabijania ćwieków nie próbowała: parę moich refleksji.
Do wbijania najlepiej nadają się ćwieki wyjęte z paska, ponieważ mają ostro zakończone wąsy (te kupowane na sztuki- nie zawsze). Przed wbiciem wąsy należy wyprostować, ściskając po prostu kombinerkami. Ćwieka umieszczamy na materiale, lekko wciskamy, po czym materiał odwracamy i naprężamy między palcami tak, by ćwiek ładnie "wszedł". Na koniec zaginamy wąsy, by nie wypadł- ot, cała filozofia. W ten sposób nabijane nawet po wyjęciu nie zostawiają specjalnie widocznym dziur w materiale.
Wyższą szkołę jazdy stanowi idealne zaplanowanie, gdzie i ile ich umieścić. Podobnie jak z tą torebką, zrobiłam jej zdjęcie i w programie graficznym "ponakładałam" ćwieki w różne wzory- mając przed oczami kilka wersji wybrałam najlepszą. Choć i tak trochę to potrwało, zanim udało mi się ją zrealizować według planu. Ćwieki trzeba było parokrotnie wkładać i wyjmować, a zaznaczanie linijką, gdzie ćwiek powinien się znajdować (jak robiłam na torebce) to dla mnie zbyt żmudna robota przy takiej ilości ćwieków ;)
Jeszcze jedna dobra rada: nie silić się na piękny manikiur, bo podczas roboty i tak go szlag trafi.
Ladies and gentlemen, I would like to present you the hottest star of this season: STUD. Starring in my 2 new project:DIY Studded Earrings: I painted wooden hoops with black acrylic paint and decoupage satin-matt lacquer. It looks the best with one bigger stud in the centre and two smaller aside. I bended the ‘wires’ (or whatever you call it) inside and stuck the studs with ‘Super Glue’. Even if it isn’t perfect- don’t worry, nobody will notice any difference between earrings while wearing them.
DIY Studded jacket: I know, I know- nothing extraordinary, almost every fashionist has one. But I had to! I can give some tips for those, who haven’t try studding yet. First- the most suitable for DIY are the studs removed from a studded belt, because they usually have sharp-edged wires (you know what I mean, this “something” on the reverse of stud used to stick it, but I have no idea how to call it). You need to tighten the fabric a little, so that the stud will perfectly stick into it. Ad of course, it is perfect if you make a plan of your work- like I did it here using photoshop to decide, which way of studding is the best for this jacket.


kocham diy :)
ReplyDeletebardzo fajny pomysł z tymi kolczykami
ReplyDeleteGadaj gdzie kupiłaś taki pasek?;>
ReplyDeleteświetnie :) ja planuje zrobić sobie taka opaskę z ćwiekami :D
ReplyDeletepomysł na kolczyki bardzo oryginalny - przynajmniej ja się z takowym wcześniej nie spotkałam:) Bardzo mi się podobają:]
ReplyDeleteA idż Ty zdolniacho! Skąd Ty bierzesz te pomysły i zawsze perfekcyjne wykonanie. Czemu ja jeszcze na swojej drodze nie znalazłam paska z ćwiekami? A jak znalazłam to w jakiejś wygórowanej cenie? eh...niesprawiedliwe ;)
ReplyDeletePs. Piękne te Twoje DIY ;)
masz bardzo fajne pomysly, zawsze chetnie tu zagladam:)
ReplyDeleteja ostatnio tez nabijam gdzie sie da;), jedyny minus to zniszczone i obolale palce, jednak warto sie poswiecic, bo efekt i fakt, ze wyszlo spod mojej reki leczy rany;)
xoxo
podziwiam Cię za cierpliwość do DIY z ćwiekami - ja dostałabym cholery po wbiciu pierwszych trzech! ;p
ReplyDeletemusze sobie taką marynarkę sprawić z ćwiekami
ReplyDeletea ja znalazłam u mnie w mieście sklep w którym pasek kosztuje 7,99 zł, co jest miła odmianą do innych kosztujących 20 zł:P I planuje ponabijać nimi stare buty a potem coś jeszcze tylko nie wiem co:D
ReplyDelete
ReplyDeleteAnonimie- paski kupuję na all, umawiam się na odbiór osobisty i nie płacę dzięki temu za przesyłkę ^^
Ciekawe, kiedy ćwieki sie znudzą :)
Tez cos zrobie z cwiekow! MAm taki pasek, że juz nie nosze a cwieki sa... ! Poszukam tylko inspiracji!
ReplyDeletekurcze rewelacyjny pomysł :) takie ćwieki w pasmanterii można dostać??
ReplyDeletejuż od dłuższego czasu obserwuję Twojego bloga i oby tak dalej - masz świetne pomysły ;)
ReplyDeleteBardzo użyteczne porady, planuje ponabijać ćwiekami spodenki, ale nie wiem czy z takim grubym materiałem jak jeans pójdzie tak łatwo masz może jakieś doświadczenie jeśli chodzi o to chodzi może jakaś podpowiedź będę wdzięczna:) Pozdrawiam:p
ReplyDeleteMoje kupione na sztuki mają właśnie delikatne 'wąsy' :| Masakra, nie chcą się trzymać.
ReplyDelete- Marynara genialna :D
---
trashionbysookie.blogspot.com
Zdecydowanie jestem pod wrażeniem prac jakie tutaj zobaczyłam.
ReplyDeletesuper, dzięki Tobie wpadłam na pomysł jak "odświeżyć" swoją starą torebkę ;P
ReplyDeletea ciężk wybijalo sie cwieki w tą torebke?? Bo ja mam skorzany plecak do wyćwiekwania i nie wiem czy mi się uda.. ;)
ReplyDeleteTorebka jest z prawdziwej skóry, wiec ćwieki szły bardzo gładko. Ze sztuczną skórą (czy tez "ekologiczną" jak ktoś woli :) Może być problem, zwłaszcza jeśli ma podszewkę. Wypróbuj w mniej widocznym miejscu (żeby nie było widać ewentualnych dziurek - aczkolwiek te ćwieki wyjęte z pasków są ostre i nie powinny zostawiać)
DeleteWczoraj też nabijalam cwieki na kurtke i nie bawilam sie w rysowanie przy linijce a i tak wyszlo w miare rowno ;)
ReplyDelete